szukaj

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktualności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktualności. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 marca 2011

Słońce "odłączy" Ziemię

Naukowcy alarmują: Słońce wchodzi w najbardziej aktywną fazę - jeszcze nigdy nie było dla Ziemi tak groźne! – podaje Daily Mail. 

Nasilające się od kilku tygodni eksplozje na Słońcu mogą przysporzyć nam nie lada problemów. Nasza gwiazda wchodzi bowiem na najwyższy pułap swojego 12-letniego cyklu aktywności. W trakcie słonecznych burz w kierunku Ziemi zostaje wysłana potężna fala elektromagnetyczna. Jej prędkość osiąga nawet 930 km/s, a ładunek elektryczny przekracza 1 GeV! 

W ubiegłym tygodniu mieszkańcy półkuli północnej, podczas dogodnych warunków atmosferycznych, mogli obserwować niezwykłe zorze polarne na niebie. Choć jest to wspaniałe zjawisko, nie wróży wcale nic dobrego.
Przed negatywnym wpływem kosmicznych wyładowań naszą planetę zabezpiecza specjalna strefa ochronna zwana magnetosferą. Niweluje ładunek strumienia cząstek pochodzących z wiatru słonecznego. Jednak jak każda tarcza, ma granice swojej wytrzymałości.

Dwie planety i Jedna orbita ?

Dwie planety z układu KOI-730 krążą wokół swojej gwiazdy po tej samej orbicie. O kolejnym wyjątkowym odkryciu, dokonanym za pomocą teleskopu Keplera, informuje New Scientist.

KOI-730 to odległy układ planetarny złożony z gwiazdy oraz 4 krążących wokół niej planet. Nie byłoby w nim nic fascynującego, gdyby nie fakt, że dwie z nich poruszają się „gęsiego”, po tej samej orbicie.

Wydaje się to nieprawdopodobne, aby dwa ciała znajdujące się w przestrzeni kosmicznej, mając do dyspozycji nieskończoną liczbę możliwości, poruszały się po identycznym torze, A jednak, naukowcy udowodnili, że taka sytuacja ma miejsce.

Okrążenie gwiazdy dwóch planetom zabiera 9,8 dnia. Czołowa planeta znajduje się permanentnie pod kątem 60 stopni wobec tej, znajdującej się za nią. Ich wzajemne położenie zapobiega zderzeniu. Jak to jest w ogóle możliwe?

Zjawisko to tłumaczy to tzw. punkt libracyjny – w przypadku dwóch ciał, związanych ze sobą grawitacyjnie, istnieje takie miejsce w przestrzeni, które pozwala na wprowadzenie trzeciego ciała i jego stabilnego oddziaływania. Gdy planeta porusza się wokół gwiazdy o znacznie większej masie, w punkcie o 60 stopni przed i 60 stopni za nią, znajduje się taka przestrzeń stabilna. Jeśli w przestrzeń tą trafi inne ciało, może wskoczyć na to wolne miejsce, jak na kosmiczną karuzelę.

Gdy dochodzi do kumulacji materiału z kosmicznego dysku otaczającego rodzącą się gwiazdę, dochodzi do tworzenia się planet. Oddziaływania grawitacyjne mogą wciągać obiekty na określone orbity i utrzymywać je na stałym torze i niezmiennej prędkości obrotu. Tyle teoria, w praktyce nigdy dotąd nie udało się zaobserwować tej zależności. Z tego względu układ KOI-730 jest unikatem we wszechświecie – przynajmniej tej niewielkiej części, którą udało się poznać człowiekowi.

Naukowcy sądzą, że pewien aspekt tego zjawiska mamy na naszym ziemskim poletku. Nasz Księżyc powstał około 50 miliardów lat temu z najprawdopodobniej z okruchów powstałych po kolizji Ziemi z planetą o rozmiarach Marsa. Gdy znalazł się w punkcie libracyjnym, został „zagarnięty” przez Ziemię.

Nie wiadomo czy wzajemne położenie planet z układu KOI-730 będą zawsze tak stabilne jak obecnie. Prawdopodobnie za około 2,2 miliarda lat może dojść do zderzenia. To dopiero będzie wyjątkowe widowisko. 


Woda na Ziemi z Kosmosu ???

Mechanizmy tworzenia się komet a nawet pochodzenie ziemskich oceanów - to zagadki, których rozwiązanie może przynieść obserwacja wody, wyparowującej z jąder komet. Zajmuje się tym m.in. grupa polskich astronomów, wykorzystujących kosmiczny teleskop Herschela. 

Kosmiczne Obserwatorium Herschela, jedna z flagowych misji Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA, to największy teleskop działający w przestrzeni kosmicznej. Obserwatorium zostało wystrzelone w maju 2009 roku za pomocą europejskiej rakiety Ariane 5 i krąży obecnie wokół punktu równowagi L2, czyli miejsca w Układzie Słonecznym, w którym równoważą się oddziaływania grawitacyjne Ziemi i Słońca. Znajdując się tam (ok. 1,5 mln km od Ziemi) instalacja nie zmienia swojej pozycji względem Ziemi i Słońca.

W pracach misji Herschel uczestniczy zespół naukowców z Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN (CAMK) oraz Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Obserwatorium wyposażone jest w aparaturę pomiarową, umożliwiającą bardzo dokładną obserwację zachowania cząsteczek wody, wyparowujących z jąder komet. W ubiegłym roku w lipcu teleskop obserwował kometę 10P/Tempel 2. Jest to kometa krótkookresowa, czyli taka, która okrąża Słońce w czasie kilkudziesięciu lat, w odróżnieniu od komet długookresowych, którym obiegnięcie Słońca zajmuje więcej niż 200 lat. Dane, zebrane w trakcie pomiarów, są właśnie poddawane analizie.

"W analizie danych obserwacyjnych z komety 10P/Tempel 2 uczestniczy zespół naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Wstępnych wniosków możemy spodziewać się już za kilka miesięcy" - poinformowało PAP biuro prasowe CBK PAN. Teleskop przygotowuje się też do badania innej krótkookresowej komety - 103P/Hartley 2.

"Zazwyczaj jądra komet są bryłami rozmiarów do kilkunastu kilometrów, złożonymi w połowie z pyłu, a w połowie z lodu, którego dominującą część stanowi woda. Gdy kometa zbliża się do Słońca, lody sublimują, często tworząc wyraźne strugi. W skali miesięcy i lat działają one jak słabe silniki odrzutowe i zmieniają orbitę komety. Z powodu takich niegrawitacyjnych zaburzeń orbity komet można przewidywać z powodzeniem jedynie w zakresie kilkuset lat" - czytamy w komunikacie CBK PAN. 


Badania wody, parującej z komet, mają dostarczyć m.in. informacji dotyczących ewolucji Układu Słonecznego. "Obecnie przypuszcza się, że komety krótkookresowe pierwotnie uformowały się dość daleko od Słońca, w Pasie Kuipera, do którego należy m.in. planeta karłowata Pluton. Z kolei komety długookresowe, choć dziś nadlatują z peryferii Układu Słonecznego, z odległości rzędu kilkudziesięciu tysięcy jednostek astronomicznych, powstawały prawdopodobnie dość blisko, w obszarze wielkich planet, gdzie dziś znajdziemy Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna" - napisano w przesłanym PAP komunikacie. 

"Zgodnie z tym przypuszczeniem, jądra komet długookresowych uformowały się bliżej Słońca i powinny zawierać inną ilość deuteru niż komety krótkookresowe. Czy tak jest naprawdę, przekonamy się już niedługo" - powiedziała dr Sławomira Szutowicz z CBK PAN.



Zawartość deuteru oraz wodoru w oparach wody wokół komet może też być wskazówką do rozwiązania zagadki pochodzenia ziemskich oceanów. "Istnieją teorie zakładające, że część wody została przetransportowana na Ziemię przez komety. Jeśli proporcje wodoru i deuteru na kometach okażą się różne od występujących w ziemskiej wodzie, te hipotezy mogą upaść" - wyjaśniła dr Szutowicz.
Teleskop Herschela obserwuje też bardzo odległe od nas gwiazdy oraz przestrzeń międzygwiezdną. Z kolei w najbliższym sąsiedztwie, poza kometami, koncentruje się na pomiarach różnych cząsteczek w atmosferach planet-olbrzymów (Jowisza i Saturna) oraz Marsa.

Grupa naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN, zajmująca się danymi z obserwacji komet oraz atmosfer planet, wchodzi w skład międzynarodowego zespołu Herschel Solar System Observations (HssO). HssO ma zagwarantowane 294 godziny obserwacyjne, przy czym naukowcom z CBK PAN oddano do dyspozycji 20 godzin. Przyznanie tak dużej ilości czasu obserwacyjnego było wyrazem uznania za wkład CBK PAN w budowę ważnego bloku elektroniki teleskopu. (PAP) 


poniedziałek, 7 lutego 2011

Bliskie spotkanie

W piątek rekordowo blisko Ziemi - niespełna 5, 5 tys. km - przeleciała mała planetoida - informuje serwis amerykańskiej agencji kosmicznej NASA - SpaceWeather. 

Planetoida 2011 CQ1 to obiekt o średnicy około 1-2 metrów. Została odkryta 4 lutego przez Catalina Sky Survey - amerykański projekt monitorowania obiektów bliskich Ziemi. Dokładnie tego samego dnia o godzinie 20.39 naszego czasu planetoida przeleciała rekordowo blisko naszej planety - minimalna odległość dzieląca oba obiekty wyniosła tylko 5480 kilometrów.

Takich ciał w naszym Układzie Słonecznym są miliony. Wyjątkowość 2011 CQ1 polega jednak na tym, że przeleciała ona tak blisko Ziemi.

W historii badań nad małymi ciałami Układu Słonecznego, naukowcy nie odnotowali bliższego przelotu. Wszystkie planetoidy, które zbliżały się na mniejszą odległość zderzały się potem z Ziemią.

Tak bliskie przejście znacząco zmodyfikowało orbitę 2011 CQ1, przez co stała się ona planetoidą z rodzinyAteny. To obiekty, które większość czasu spędzają bliżej Słońca niż Ziemia. Przed zbliżeniem 2011 CQ1 była planetoidą z rodziny Apollo.

Zderzenie z 2011 CQ1 nie byłoby dla naszej planety groźne. Tak mały obiekt nie przetrwałby przejścia przez naszą atmosferę. Wywołałby jednak przelot pięknego i jasnego bolidu.




Nowy układ planetarny

Jak poinformowała NASA na swojej oficjalnej stronie internetowej, teleskop Keplera wypatrzył w ostatnim czasie ponad 156 tysięcy gwiazd i1200 nowych planet. Jeden z układów jest szczególnie intrygujący.

Układ, który składa się z centralnej gwiazdy nazwanej Kepler-11 i 6 krążących wokół niej planet, o mieszanej budowie skalno-gazowej, znajduje się około 2000 lat świetlnych od Ziemi. Już na pierwszy rzut oka widać, że jego struktura jest niemal identyczna do budowy Układu Słonecznego.

- Układ Kepler-11 jest niesamowity. Jest niezwykle spójny, niezwykle płaski, ma niezwykle dużą liczbę planet orbitujących wokół gwiazdy. Nie sądziliśmy nawet, że taki system może istnieć. – mówi Jack Lissauer, członek grupy badawczej NASA Ames Research Center zafascynowany nowym odkryciem.

Gwiazdę Kepler-11 przyporządkowano do grypy żółtych karłów. Wszystkie krążące wokół niej planety mają rozmiary znacznie większe od Ziemi, największe można porównać z Uranem i Neptunem. Gdyby nałożyć na siebie Układ Kepler-11 i Układ Słoneczny, okazałoby się, że pięć planet Kepler-11, krąży po swoich orbitach jeszcze przed Merkurym – najbliższą Słońcu planetą w naszym układzie. Ostatnia, zmieściłaby się przed orbitą Wenus. Ich odległość od gwiazdy jest 10 krotnie mniejsza niż Ziemi od Słońca. Okrążają ją w ciągu 10 do 47 dni ,a najdalsza planeta w 118. 



Wnioski wysnute przez Lissauer’a z obserwacji wskazują, że planety Kepler-11 składają się głównie ze skał, które stanowią większość masy, a mieszanina gazów w atmosferze odpowiada za ich objętość. Na powierzchni tych planet może także istnieć woda.



chemat układu Kepler-11 i porównanie z fragmentem Układu Słonecznego (źródło: NASA, autor: Tim Pyle)

Gwiezdna torpeda

Zeta Ophiuchi, jedna z gwiazd konstelacji Wężownika, pędzi w przestrzeni kosmicznej z zawrotną prędkością 87 tysięcy kilometrów na godzinę - informuje NASA.

Zeta Ophiuchi to trzecia pod względem jasności gwiazda konstelacji Wężownika. Widać ją bez problemów "gołym okiem", bo jej jasność to aż 2.56 wielkości gwiazdowych. W rzeczywistości jest obiektem aż 8 razy większym od naszego Słońca i 20 razy od niego cięższym.

Astronomowie uważają, że w przeszłości gwiazda ta należała do układu podwójnego, w którym masywniejszy składnik zakończył swój żywot w postaci wybuchu supernowej. Eksplozja ta wyrzuciła Zeta Ophiuchi na nową trajektorię, nadając jej prędkość aż 87 tysięcy kilometrów na godzinę.

Efekty tej prędkości widać doskonale na najnowszych zdjęciach wykonanych przez sondę NASA Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE). Tak duże i masywne gwiazdy jak Zeta Oph charakteryzują się znaczącymi wiatrami gwiazdowymi. Wiatry te, wspomagane dodatkowo prędkością samej gwiazdy, zderzają się z materią międzygwiazdową powodując powstanie fali uderzeniowej poprzedzającej samą gwiazdę. Fala uderzeniowa powoduje kompresję i ogrzanie pyłu, który zaczyna emitować promieniowanie podczerwone, które może potem rejestrować WISE. W efekcie, w miejscu gdzie w świetle widzialnym widzimy tylko gwiazdę, w podczerwieni obraz jest znacznie ciekawszy.

Oprócz samej gwiazdy widać wyraźnie czerwony łuk związany z falą uderzeniową.

Co ciekawe, Zeta Ophiuchi, zawdzięczając swoją obecną pozycję wybuchowi supernowej, sama też zakończy swój żywot jako supernowa. Zanim to jednak nastąpi, gwiazda ma przed sobą jeszcze około 4 milionów lat życia.




niedziela, 30 stycznia 2011

Najstarsza galaktyka

Kosmiczny teleskop Hubble'a umożliwił astronomom z NASA odkrycie najstarszej galaktyki oddalonej od Ziemi o 13,2 mld lat świetlnych. Jak informuje pismo "Nature", zaobserwowany układ gwiazd powstał 480 mln lat po Wielkim Wybuchu.

Naukowcy z USA, Szwajcarii i Holandii wykorzystali podczas swoich obserwacji nową kamerę szerokiego pola WFC3 (Wide Field Camera), którą zainstalowano na teleskopie w maju 2009 roku.



Badając odległość obiektów astronomowie kierują się tzw. przesunięciek ku czerwieni (zmiana położenia linii widmowych w widmach elektromagnetycznych odległych obiektów astronomicznych). W tym przypadku jego wartość wynosiła 10,3, co oznacza, że odkryta galaktyka UDFj-39546824 jest starsza od dotychczasowej rekordzistki, którą odkryto w październiku ubiegłego roku (przesunięcie ku czerwieni wynosiło wówczas 8,6). Powstała ona około 600 lat po powstaniu Wszechświata.

Mimo sędziwego wieku, galaktyka ta jest dużo mniejsza niż te, które powstały później. Jak zauważają astronomowie, jest ona około 100 razy mniejsza niż nasza Droga Mleczna.

Odkrycia te sugerują, że galaktyki przeszły istotne zmiany w okresie od 480 do 650 mln lat po Wielkim Wybuchu. W ciągu tych 170 mln lat liczba rodzących się gwiazd zwiększyła się dziesięciokrotnie. 



"To zdumiewający wzrost w tak krótkim czasie; zaledwie jeden procent obecnego wieku Wszechświata" - zauważa Garth Illingworth, profesor astronomii i astrofizyki z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz.

Naukowcy z NASA są pewni, że istnieją jeszcze starsze galaktyki, jednak ich odkrycie będzie możliwe dopiero przy pomocy następcy Hubble'a wyposażonego w sensory nowej generacji. Nowy Kosmiczny Teleskop  Jamesa Web ma zostać wyniesiony na orbitę w 2014 roku.

"Cofnęliśmy się w czasie i bardzo zbliżyliśmy się do pierwszych galaktyk, które, jak przypuszczamy, utworzyły się około 200 - 300 mln lat po Wielkim Wybuchu" - mówi Illingworth.(PAP) 




Postępy obserwacji wszechświata na przełomie lat (źródło: NASA)


poniedziałek, 24 stycznia 2011

Dwa słońca

2011/2012
Astronomowie zapowiadają, że pod koniec 2011 roku będziemy świadkami niezwykłego zjawiska. Nad naszą planetą zajaśnieją dwa słońca, a przez dwa tygodnie nie zapadnie zmrok – podaje australijski serwis „Now”. 
Betelgeza to jedna z najjaśniejszych gwiazd na niebie. Leży w gwiazdozbiorze Oriona, w odległości 427 lat świetlnych od Ziemi. Astronomowie zaklasyfikowali ją do tzw. czerwonych nadolbrzymów – jej masa ma równowartość 14-15 mas Słońca, a średnica jest aż 345 większa od średnicy naszej dziennej gwiazdy!
Betelgeza jest jedną z ulubienic astronomów – amatorów fascynuje jej dostrzegalna gołym okiem czerwona barwa, naukowców - jej niezwykłe właściwości m.in. zmiany wielkości oraz jasności. Obserwacja ujawniła, że Betelgeza może rozszerzyć się z 290 mln do 480 mln km, a ze zmian średnicy wynika także zmiana temperatury oraz jasności aż do 100 000 razy silniejszej od Słońca. Jednak najciekawszym aspektem związanym z Betelgezą jest zbliżająca się wielkimi krokami spektakularna eksplozja.
Australijski astronom przewiduje, że pod koniec 2011 roku lub na początku 2012 nastąpi potężna eksplozja Betelgezy, w wyniku której ten czerwony nadolbrzym przestanie istnieć. Zanim to jednak nastąpi, pojawi się niezwykła supernowa.
Brad Carter, fizyk z Uniwersytetu w Southern Queensland w Australii uważa, że Betelgeza traci „paliwo”, niewątpliwie zbliża się do kresu swojego istnienia i już w najbliższej przyszłości nastąpi jej eksplozja. Gdy do tego dojdzie, obserwatorzy na Ziemi będą mogli dostrzec tak jasny obiekt, że będzie on imitował drugie Słońce, a światło będzie tak silne, że na naszej planecie przez tydzień lub dwa nie zapadnie zmrok.
Eksplozja supernowej przypadająca na 2012 rok wiąże się z jedną z licznych przepowiedni końca świata. Nazwa Betelgezy pochodzi z arabskiego “yad Al Jauza”, co oznacza „Rękę Olbrzymki” – mistycznej kobiety, która ma rządzić wszechświatem. 
Eksperci jednak dementują pogłoski jakoby wybuch Betelgezy mógł w jakikolwiek sposób zagrażać Ziemi – nie dojdzie do żadnego zderzenia ani wyrzutu meteorów. Eksplozja nie będzie w żadnym stopniu odczuwalna na Ziemi, poza nastaniem kilkutygodniowego dnia. Niektórzy naukowcy twierdzą nawet, że eksplozja przyniesie Ziemi korzyści. Do atmosfery naszej planety dotrze drobny pył, złożony z ważnych dla naszego przetrwania pierwiastków.







































czwartek, 20 stycznia 2011

Cosmos-Aztec3 - kolebka 4000 nowych gwiazd rocznie

Znajdują się one w odległości 12,6 miliarda lat świetlnych, a więc są niewiele młodsze niż Wszechświat w ogóle. Właściwie nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy obiektu znajdującego się w tak wczesnej fazie rozwoju. Grupa ta – ochrzczona jako Cosmos-Aztec3 – jest nie tylko stara, ale przechodzi też niezwykle intensywne przeobrażenia. Tempo procesów formowania się nowych gwiazd jest tam ogromne - jak się szacuje, rodzi się ich tam około 4000 rocznie.

Nie przeanalizowano jeszcze całej partii zebranego materiału, ale prognozy dotychczasowych badań są bardzo obiecujące: naukowcy spodziewają się odkryć w najbliższej przyszłości jeszcze starsze obiekty.
Autor artykułu w serwisie BBC zauważa, iż o przebiegu tak wczesnych etapów formowania się grup galaktyk krążyły dotychczas jedynie spekulacje. Problem w tym, czy biorąc pod uwagę wchodzące w grę odległości, a także jakość aparatury pomiarowej i margines wynikających z różnych przyczyn błędów, w ogóle możemy kusić się w tej dziedzinie o wiarygodne wnioski?


Statki obcych ??

Poszukiwacze obcych cywilizacji, pracujący w ramach programu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence), twierdzą, że w kierunku Ziemi zmierzają trzy niezidentyfikowane staki kosmiczne- informuje pravda.ru. 
Statki są olbrzymie - największy z nich ma średnicę 240 km. Dwa pozostałe są trochę mniejsze. Obecnie są już w granicach Układu Słonecznego, w pobliżu Plutona! 
Na Ziemię dotrą w grudniu 2012 roku - twierdzą eksperci z SETI. 

Statki zostały odkryte dzięki urządzeniom badawczym pracującym dla programu HAARP, wojskowego programu badawczego, który zajmuje się - oficjalnie - procesami zachodzącymi w jonosferze. 

Specjaliści z SETI twierdzą, że statki będą widoczne przez teleskopy, gdy osiągną orbitę Marsa. 

Bajka bez dowodów? Są na to dowody! Można to zweryfikować! - mówi Craig Kasnov, astrofizyk. Wystarczy wejść na stronę http://sky-map.org/ a następnie wpisać poniższe współrzędne: 

19 25 12 -89 46 03 - pierwszy ogromny obiekt 
16 19 35 -88 43 10 - cylindryczny obiekt 
02 26 39 -89 43 13 - kulisty obiekt 









Niebezpiecznie blisko

14.02.2011r.
Amerykański statek kosmiczny Stardust-NExT i rozpędzona kometa Tempel 1 miną się z ogromną prędkością 14 lutego. Ich wzajemna odległość wyniesie zaledwie 200 km – jak na kosmiczne standardy to bardzo blisko.





Odkrycie supernowej SN 2010 lt

31 grudnia 2010
N 2010lt – supernowa, która wybuchła w galaktyce UGC 3378 w gwiazdozbiorze Żyrafy, odległa o około 240 milionów lat świetlnych odZiemi. Jej wybuch został sfotografowany 31 grudnia 2010. Odkrycia dokonali Paul Gray, Kathryn Aurora Gray i David Lane. W momencie odkrycia 2010lt Kathryn Grey miała tylko 10 lat i jest najmłodszym odkrywcą gwiazdy supernowej. SN 2010lt jest pierwszą supernową odkrytą przez Kathryn Gray, siódmą supernową Paula Graya i czwartą Dave'a Lane'a.

Odkryto planetę pozasłoneczną gorętszą od gwiazd

19.01.2011r.
Naukowcy z projektu SuperWASP ogłosili w Internecie odkrycie planety pozasłonecznej o temperaturze około 3200 stopni Celsjusza, co jest nowym rekordem wśród znanych egzoplanet. 

W serwisie internetowym arXiv.org (astro-ph), który zawiera wstępne artykuły przygotowywane do publikacji w czasopismach naukowych, pojawił się artykuł raportujący obserwacje planety pozasłonecznej o rekordowo dużej temperaturze.
 

Planeta nosi oznaczenie WASP-33 b i została odkryta w 2010 roku. Ma masę około 4,5 masy Jowisza lub nieco mniejszą. Krąży bardzo blisko swojej gwiazdy, w odległości niecałych 4 milionów kilometrów (mniej niż trzy setne dystansu Ziemia-Słońce). Te dwa parametry plasują ją w kategorii tzw. gorących jowiszów.
 

Zespół naukowców kierowany przez Alexis Smith z Uniwersytetu Keele w Staffordshire (Wielka Brytania) dokonał obserwacji zakrycia planety przez jej gwiazdę. Pomiary wykazały, że WASP-33 b ma jasność na poziomie 9 proc. jasności swojej gwiazdy na fali o długości 0,91 mikrometrów. Pozwoliło to na oszacowanie temperatury jasnościowej planety na 3466 kelwinów, czyli prawie
3193 stopnie Celsjusza. Temperatura planety jest więc większa niż temperatura powierzchniowa niektórych czerwonych karłów - małych, słabych i chłodnych gwiazd. 

Nie tylko planeta WASP-33 b jest rekordzistką, bowiem jej gwiazda WASP-33 należy do najgorętszych gwiazd posiadających planety. Temperatura efektywna powierzchni gwiazdy wynosi nieco ponad
7100 stopni Celsjusza. Dla porównania temperatura powierzchni Słońca to około 5500 stopni Celsjusza. 

Pomiary fotometryczne za pomocą 4,2-metrowego Teleskopu Williama Herschela (WHT) pozwoliły naukowcom zaobserwować też pulsacje gwiazdy WASP-33 o okresach 42 i 77 minut.